SamochodyElektryczne.org

Rowery elektryczne

Tesla Model S w Polsce - elektryzująca podróż od plusa do minusa

Artykuł Marka Plucińskiego i wideo zrealizowane przez TiViA, stanowiące jedną z pierwszych bardziej szczegółowych prezentacji Tesli Model S w Polsce

Tesla Model S w Polsce - elektryzująca podróż od plusa do minusa - zobacz całą galerię

W czerwcu 2013r. jako jedna z pierwszych osób w naszym kraju usiadłem za kierownicą Tesli Model S (wcześniejszy wpis). Auto było sprowadzone z USA do Holandii i przez kilka dni gościło w Polsce. Efektem tego półgodzinnego spotkania był krótki filmik, w którym podzieliłem się na gorąco wrażeniami z prowadzenia elektrycznego auta marzeń.

Cena oraz niedostępność wówczas (produkcja seryjna odbywała się od niedawna, a fabryka realizowała głównie wcześniejsze zamówienia w USA) sprawiały, ze do Modelu S wsiadało się wówczas z wielkim uniesieniem. Mój dość entuzjastyczny materiał wideo obejrzało przez rok ponad 50 tyś osób. Zapowiedziałem wtedy bardziej szczegółowy i krytyczny test auta na polskich drogach. Opublikowaliśmy właśnie jego pierwszą część:

Tesla Model S w Polsce Tesla Model S w Polsce

Samochód jest własnością firmy Athlon Car Lease Polska i czekał w hali pod Warszawą, gdzie był ładowany „do pełna” przez 9 godzin przy użyciu gniazdka 16 A i 230 V. Komputer pokładowy na wyświetlaczu obok szybkościomierza pokazał 515 km zasięgu. To byłoby zgodne z zapewnieniami producenta, bo to wersja z największym pakietem akumulatorów o pojemności 85 kWh.

Rozpocząłem test wygłaszając tekst o tym, że w Norwegii sprzedaż Tesli jest imponująca. Wspomniałem o tym, że zapoznałem się z instrukcją, bo wiele osób nagrywających filmiki nie zadaje sobie tego trudu i opowiada potem bajki… Wsiadłem do Tesli z Pawłem Żmudą specjalistą ds. kluczowych klientów w polskim oddziale Athlon, który przejechał już tym autem 3,5 tys. kilometrów.

Na początku skupiliśmy się na 17-calowym wyświetlaczu, który tak podoba się prawie wszystkim. Jest on rzeczywiście bardzo użyteczny np. jako ekran mapy nawigacji satelitarnej. Wbrew niektórym opiniom ustawia się ona do kierunku jazdy, podobnie jak mapy wyświetlane na kilkucalowych ekranach w zwykłych autach. Komendy nawigacji mogą także być wyświetlane obok szybkościomierza na wprost oczu kierowcy. Ciekawostką jest sterowanie otwieraniem okna dachowego z poziomu ekranu dotykowego. Komputer pokazuje w procentach stopień otwarcia (nota bene niedokładnie) i można zapamiętać ten parametr, aby następnym razem powtórzyć dokładnie tę operację.

Możliwości zapamiętywania ustawień fotela, kierownicy, lusterek a także twardości zawieszenia, trybu odzyskiwania energii, rodzaju muzyki i wielu, wielu innych personalizuje Model S i dopasowuje do preferencji kierowcy w niespotykanym w autach spalinowych zakresie.

Przykład: jeśli ktoś jeździ na co dzień automatem wybierze zapewne tryb, w którym Tesla po wybraniu „D” ciągnie i trzeba lekko przycisnąć hamulec na postoju, gdy ktoś używa manualnej skrzyni przyjazne okaże się ustawienie, w którym „D” na postoju przypomina luz. Do tego liczba komórek pamięci nie jest ograniczona do 3 czy 4, ale na równych prawach z auta może korzystać każdy członek wielopokoleniowej rodziny, grono przyjaciół i znajomych, oczywiście jeśli właściciel chce dzielić się pojazdem z innymi.

Dodałem w komentarzu spostrzeżenie mojego kolegi-sceptyka Pawła Chorzempy: „pokrętła i przyciski na desce rozdzielczej auta mają to do siebie, że po pewnym czasie możemy obsługiwać je „po omacku”. Równa tafla wyświetlacza w Tesli tej możliwości nie daje”.

Wyświetlacz może być dotykany także w czasie jazdy i nie rozumiem krytyki osób, które mówią że jest to niebezpieczne. Nie widzę zagrożenia dla bezpieczeństwa, gdy komputer obsługuje pasażer i byłem zawsze niezmiernie zirytowany brakiem dostępu do nawigacji po ruszeniu Toyotą Prius. Oczywiście zabawa ekranem w czasie jazdy mogłaby być niebezpieczna dla kierującego, ale temu nikt nie karze sprawdzać wiadomości na fb w trakcie prowadzenia auta.

Po omówieniu pokrótce niektórych funkcji wyświetlacza (i tak zajęło to dłuższą chwilę) opuściłem halę i pokazałem na decybelomierzu, że w pojeździe panuje nadal absolutna cisza. Testowana Tesla nie była tak komfortowa, jak się spodziewałem. Chodzi oczywiście o przenoszenie nierówności naszych, dziurawych dróg. Anna Fabisiak i Paweł Żmuda z Athlon Car Lease Polska, którzy użytkowali Model S w różnych warunkach twierdzą, że prostym sposobem na podniesienie komfortu podróżowania w Polsce byłaby zamiana 21 calowych felg z nisko profilowymi oponami na mniejsze ze zwykłymi oponami.

W tym miejscu testu zerwałem z pianiem zachwytów nad dziełem Elona Muska: „powiedzmy to sobie na samym wstępie: 500km zasięgu, jakie wyświetla komputer Tesli i o których pisze się w katalogach, to taki marketingowy chwyt. Bliższe prawdy są inne prognozy, które lekko schizofreniczny komputer Tesli pokazuje po doszperaniu się do innych danych.” Maksymalnie nieco ponad 300 km w oparciu o dotychczasowe zużycie energii (do wyboru z 10, 20 lub 50km) i nie więcej opierając się na jej chwilowym zużyciu.

Sądzę, że jest to niewytłumaczalna manipulacja, aby epatować kierowcę nieprawdziwą, acz kluczową informacją odnośnie zasięgu. Jeździłem wieloma autami i zarówno auta spalinowe, jak i EV mylą się odnośnie przewidywanego zasięgu, nawet przy stałym stylu jazdy, ale błąd zawiera się w granicach 5-10%, a nie 40%.

Na 17-calowym wyświetlaczu można śledzić bardziej rzetelne dane. Czemu więc w ogóle pokazywana jest błędna wróżba? Znam tylko jedno wyjaśnienie: marketing. W końcu pasażer (potencjalny nabywca) też zerka na licznik i co widzi? Widzi obiecane, nierealne 500 km i może w to uwierzyć. Dziwi mnie fakt, że o tym nie mówi się głośno we wszystkich niezależnych testach.

Paweł Żmuda powiedział, że udało mu się dojechać z Warszawy do Poznania bez ładowania, ale na autostradzie nie mógł korzystać w pełni z możliwości Tesli. Jadąc z prędkością ok. 100 km/h i tak miał dreszczyk emocji, czy starczy prądu. Trasa z W-wy do Wrocławia, która póki nie jest w całości dwupasmowa, okazała się już „za długa”. Inny polski kierowca Modelu S twierdzi, że na autostradzie zasięg tego auta to 200 km, ale on przyznaje, że wciska pedał gazu bardzo energicznie.

Tesla Model S w Polsce Tesla Model S w Polsce

Po tej łyżce dziegciu kilka pochwał: „napęd elektryczny ma dwie niezaprzeczalne zalety: maksymalny moment obrotowy dostępny jest od początku przyśpieszania, a samemu nabieraniu prędkości nie towarzyszy dźwięk wysilonego silnika. Tesla ma lepszy zryw od większości limuzyn, a nawet aut sportowych. Nadwozie jest ładne, środek ciężkości znajduje się nisko i akumulatory równomiernie dociążają wszystkie kola. Auto może się podobać. Designerskich akcentów nie brak: a to chowające się klamki, a to pilot w kształcie auta. Model S jest tak zaprojektowany i wykonany, żeby uwagę przyciągały bajery, żeby było o czym opowiadać i co pokazywać. Gdy spojrzymy do wnętrza spodoba nam się minimalizm i efektowny, w tym wypadku jasny, eko-skórzany środek.”

Czar nieco pryska, gdy usiądziemy z tyłu i zapragniemy oprzeć wygodnie łokieć lub umieścić gdzieś np. butelkę. Amerykańskiemu autu może i można wybaczyć brak regularnych zagłówków dla pasażerów drugiego rzędu, ale nie brak uchwytów na napój o odkładanych stoliczkach nie wspominając! „Zaryzykuję opinię, że tył kabiny pasażerskiej Tesli mimo, że jest już seryjnie produkowana pozostał na etapie studyjnego modelu do pokazywania, nie do użytkowania.”

Ciekawostkę stanowi fakt, że w Tesli znajdziemy niektóre elementy wyposażenia zapożyczone z Mercedesa klasy S. Są to np. przełączniki podnoszenia szyb.

„Elon Musk powiedział, że samochód elektryczny oddaje przestrzeń użytkownikom, bo tam gdzie w aucie spalinowym są podzespoły potrzebne do napędzania, odprowadzania spalin, czy magazynowania paliwa w EV jest miejsce dla pasażerów i ich bagażu. Tesla Model S jest znakomitym tego przykładem.”

Muszę to jeszcze raz podkreślić: pakowność Modelu S jest niesamowita. Do bagażnika po wyjęciu półki zmieściłem kilka dużych walizek, co nie udało się w wypadku Mercedesa klasy E (podobna ilość weszła dopiero po złożeniu tylnych oparć, a więc zmniejszeniu ilości miejsc siedzących). Auto, którym jeździłem nie było 7-osobowe, ale jak wiadomo jest także i taka opcja…

I znów mniej przyjemnie, ale ta część moich „narzekań” nie obciąża już Tesli: „Niestety myśląc o dalszej podróży musimy przypomnieć sobie w jakim kraju żyjemy. Jeśli jest to Norwegia, czy określone miejsca w USA to robiąc troszkę dłuższe przerwy na kawę dotrzemy sprawnie do celu. W Europie zachodniej też gęstnieje sieć punktów szybkiego ładowania. W Polsce odwrotnie. Oto przykład naszej z pozoru kolorowej rzeczywistości: w niektórych galeriach handlowych utworzono swego czasu punkty ładowania EV, potem je zdemontowano.”

Następnie przywrócono i dlatego zaplanowałem wizytę w podziemnym parkingu centrum handlowego, aby pokazać, że u nas także można podładować EV, nawet nie borykając się z niekompatybilnością złącz. Po prostu wtykamy wtyczkę do zwykłego gniazdka 230 V i … ruszamy na rodzinne zakupy. Każda kobieta może przecież bez problemu spędzić kilka godzin w butikach, jest też kino i restauracje. Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że w udostępnionych gniazdkach nie ma prądu! I co się dziwić, że kierowcy aut spalinowych zastawiają zielone miejsca, na których zresztą nie napisano wyraźnie, ze są wyłącznie dla EV.

Wracając do zasięgu Tesli Model S, w trakcie filmowania „naszego” auta po przejechaniu ok. 90 km komputer pokładowy spuścił z tonu i pokazał 209 km, czyli o prawie 40 km mniej niż jego alter ego obok, który pokazywał uśredniony pomiar poboru energii z ostatnich 50 km. Po przejechaniu ok. 150 km na końcu naszego spotkania wskazania były następujące: 172 km (główny) / 292 km (z krótkiego dystansu - 10km) / 91 km (chwilowy). Zaczynam ufać głównemu wskazaniu, ale nadal nie umiem wytłumaczyć tych 515 km na starcie.

Tesla Model S w Polsce - zużycie energii Tesla Model S w Polsce - zużycie energii
Tesla Model S w Polsce - zużycie energii Tesla Model S w Polsce - zużycie energii

Najbardziej miarodajne jest wskazanie komputera odnośnie dotychczasowego zużycia energii:

  1. w czasie naszych jazd 268 Wh/km (26,8 kWh/100 km)
  2. podczas całej eksploatacji 237 Wh/km (23,7 kWh/100 km)

A więc żadną miarą 500 km bez ładowania przejechać się nie udawało, realne było 300 km. I to tylko przy spokojnej jeździe…

Tesla Model S w Polsce - zużycie energii Tesla Model S w Polsce - zużycie energii

W planach mamy nakręcenie kolejnego odcinka mini cyklu o Modelu S w Polsce, w którym skupimy się na liczbach. Przejedziemy tyle, ile się da bez ładowania i zmierzymy dokładnie jak długo ono trwa. Przeanalizujemy ekonomiczną stronę zakupu, porównamy koszty eksploatacji. Zestawimy też parametry techniczne Tesli i innych EV. Liczę tu na konsultację i fachową pomoc ze strony portalu SamochodyElektryczne.org

Marek Pluciński, TiViA.pl

marrecmail@tlen.pl

Komentarze (1)

Możliwość dodawania komentarzy jest dostępna jedynie dla zarejestrowanych użytkowników.

  • RaveN

85 kWh/23,7 kWh to wciąż 350 km zasięgu. Czyli moje założenie 75% wartości NEDC jest według danych z 3380 km bliskie poprawności ;).