SamochodyElektryczne.org

Rowery elektryczne

Renault i Qualcomm testują bezstykowe, dynamiczne ładowanie

Niedaleko Paryża zademonstrowano system bezstykowego, dynamicznego ładowania samochodów elektrycznych Renault na odcinku 100 m, o mocy 20 kW

Bezstykowe ładowanie Renault Kangoo Z.E. - zobacz całą galerię

18 maja firmy Renault, Qualcomm Technologies i Vedecom zademonstrowały system bezstykowego, dynamicznego ładowana samochodów elektrycznych (działający na częstotliwości 85 kHz), zbudowany niedaleko Paryża. W ramach testów, prototyp Renault Kangoo Z.E. jest zasilany na odcinku 100 m (4 moduły po 25 m) mocą do 20 kW, dostępną do prędkości przekraczających 100 km/h. W praktyce uzbrojenie części dróg w tego typu systemy umożliwiłoby znaczne wydłużenie zasięgów aut elektrycznych, pokrywając ich chwilowe zużycie energii oraz uzupełniając energię w akumulatorach.

Projekt prowadzony od 2014r. przez 25 podmiotów z 9 krajów posiada budżet 9 mln EUR, z czego część pochodzi od podatników Unii Europejskiej.

Aktualnie na odcinku testowym potwierdzono już możliwość równoczesnego zasilania dwóch samochodów.

Bezstykowe ładowanie Renault Kangoo Z.E. Bezstykowe ładowanie Renault Kangoo Z.E.
Bezstykowe ładowanie Renault Kangoo Z.E. Bezstykowe ładowanie Renault Kangoo Z.E.

Komentarze (4)

Możliwość dodawania komentarzy jest dostępna jedynie dla zarejestrowanych użytkowników.

Zgadzam się z Tobą w większości argumentów, tylko wyciągam inne wnioski ;).
Z pewnością, kluczowym dla upowszechnienia bezstykowego ładowania, jest opracowanie wspólnego standardu, pomiędzy producentami infrastruktury i samochodów. Dowodem na to, że może się to udać jest złącze USB w elektronice.
Mam nadzieję, że opracowany standard będzie mógł odbierać energię, także na postoju. Jak na parkingach pod marketami, biurami itp, będziesz mógł automatycznie podładować samochód, to cena odbiornika, nie będzie problemem dla klienta.
Wiem, że cena "ładowarki" autostradowej będzie wysoka, ale na coś trzeba wydać środki publiczne ;). We Francji istnieje pomysł, aby drogi przerabiać na elektrownie słoneczne, co wydaje się być szalonym, ale łącząc taką przebudowę z ładowarką, nabiera to rumieńców.
Zgodzę się także, że technologia akumulatorów idzie do przodu i zapewne za 15 lat, technicznie będzie możliwe włożenie do normalnego samochodu tyle pojemności, aby mieć zasięg 1000-1500 km, ale ... Spadek ceny za 1kWh, przez najbliższe dekady, będzie znacząco powstrzymywany, przez otworzenie się nowego rynku, czyli energetyki. Przy obecnych cenach jest to umownie opłacalne, ale przy cenie 100$/kWh będzie.
Żeby uzmysłowić skalę tego rynku dokonam krótkiego wyliczenia:
Świat obecnie potrzebuje około 3 TW mocy, jak się zelektryfikują obszary pozostające bez energii elektrycznej to dojdzie ok 2 TW, elektryfikacja transportu dołoży kolejne 2 TW, tak więc w najbliższych dekadach, będziemy potrzebować około 7 TW mocy. Jeśli poważnie myślimy o energii odnawialnej, musimy mieć "magazynu" energii, przynajmniej na dobę. Obecnie najtańszym rozwiązaniem jest woda w elektrowniach szczytowo-pompowych. Jak cena akumulatorów spadnie, to one staną się pierwszym wyborem. Wróćmy jednak do wyliczeń, aby osiągnąć dobę magazyny potrzebujemy (3+2+2)*24 = 168TWh, czyli 168 000 GWh, rozkładając czas produkcji i żywotności akumulatorów na 30 lat, to rocznie potrzebujemy około 5000 GWh. Musk słusznie mówił, że świat potrzebuję 100 nowych Gigafactory, aby wszystko to wyprodukować.
Cena 1kWh, przestanie spadać na poziomie opłacalności użycia jego w energetyce. Rynek jest tak wielki, że wchłonie całą produkcję, do czasu zbudowania tych 100 Gigafactory. Co to oznacza dla zwykłych samochodów? ano to, że przez najbliższe dekady, wkładanie do osobówki setek kWh będzie bardzo drogie i na skalę krajów będzie taniej przebudować główne drogi. Pamiętajmy, że nawet betonowe autostrady wymagają pełnego remontu co jakiś czas, można modernizować je od razu na ładowarki.
W przypadku transportu ciężkiego (autobusy i ciężarówki), ładowarka w drodze jest jeszcze bardziej potrzebna, bo każdy kilogram w akumulatorze zmniejsza kilogram możliwego do przewiezienia ładunku.

Ale jest tak jak pisałeś, aby to miało sens, potrzebne jest dopracowanie jednego standardu obowiązującego na całym świecie.
pzdr
  • dziks

Jasne, ze moge rozwinac. Przystosowanie aut do takich ladowarek bedzie cos tam kosztowalo. Zeby sie to zwrocilo potrzebna bedzie naprawde duza infrastruktura. Inwestowanie w budowe i utrzymanie setek, jesli nie tysiecy, kilometrow takich drogowych ladowarek musi sie zwrocic, ale zanim to nastapi mina dekady. Dopracowanie samej ladowarki, ustalenie wspolnego bezstykowego systemu do aut roznych producentow, wbudowanie ladowark w ulice,.... Do tego czasu akumulatory beda juz wystarczajaco dopracowane, zeby zapominec o problemie zasiegu.
Wg mnie 1000-1500km zasiegu to absolutne max jakie bedzie wymagane dla aut. Czlowiek i tak dluzej nie wysiedzi bez dlluzszego postoju na nocleg. A auta autonomiczne pewnie beda sie rzadzily jeszcze innymi prawami. Juz dzis auta jada po 500km. W tym tempie rozwoju za 15 lat mozemy liczyc na wspominany zasieg.
do dziks:

mógłbyś (lub mogłabyś), rozwinąć myśl?
Na czym ma niby polegać głupota tego rozwiązania?
Czy alternatywne pantografy wydają się Ci rozsądniejsze?

Ja jestem sobie w stanie wyobrazić, że wszystkie autostrady i "eSki" mają jeden pas ładujący. Dla "tirów" 20kW i tak jest za mało dla ciągłej jazdy, ale znacząco powiększałoby zasięg. Dla osobówek, prędkość 90km/h (wymuszonego przez tiry) i 20kW ładowania, daję lekkiego plusa. W każdej chwili możesz zjechać z linii i wyprzedzić inny pojazd. Rozwiązanie wydaje się być idealnym dla długich tras, przy mniejszych pakietach akumulatorów.

pzdr
Malinka
  • dziks

na taka głupotę, to tylko Francuzi mogli wpaść